Całkowicie zapominamy o naszych początkach. Ostatnie badania sugerują, że nie chodzi o to, że te chwile nigdy nie zostały nagrane, ale o to, że „sprzęt” do ich przechowywania był zbyt głośny, chaotyczny i hiperpołączony.
Pomysł, że mózg jest tabula rasa, czystą tablicą czekającą na zapisanie wrażeń, istnieje od stuleci. Nauka zaczyna to odrzucać. Przynajmniej jeśli chodzi o hipokamp.
Chaotyczna architektura
W badaniu opublikowanym w kwietniu w czasopiśmie Nature Communications badano myszy. Myszy mają mózg, pamięć i hipokamp, które działają podobnie jak ludzie. W szczególności mówimy o strefie CA3. Ta część mózgu jest odpowiedzialna za przechowywanie i wyszukiwanie informacji.
Naukowcy badali tkankę mózgową na trzech etapach: noworodka, okresu dojrzewania i dorosłości.
Oto co zobaczyli. Sieci noworodków były gęste. Zasadniczo był to chaos. Neurony uruchamiały się chaotycznie, połączone hiperpołączeniami, które wyglądały na przypadkowe, prawie przypadkowe. Gdy mysz dorosła, hałas ten nie tylko zanikł, ale został „wycięty”. Nastąpiło „przycinanie”. Intensywne oczyszczanie rozpoczęło się wkrótce po urodzeniu i nasiliło się w okresie dojrzewania.
Dojrzały mózg nie został stworzony od zera, kawałek po kawałku. Zostało edytowane.
„Zaczyna się od tabula plena, czyli pełnego stołu, a potem staje się coraz bardziej skąpe” – mówi Peter Jonas, współautor badania z ICT Austria. Nie ujął tego zbyt łagodnie. Mózg jest wstępnie napełniony. Następnie usuwa nadmiar.
Skąd bierze się mgła?
Dlaczego więc nie pamiętamy niczego z naszego dzieciństwa?
Od dokładności. Lub jego brak.
W dojrzałym mózgu neuron zwykle wymaga wielu sygnałów wejściowych, aby zadziałać. Jest wybredny. Specyficzny. Ale w mózgu młodej myszy (lub człowieka) wystarczy jedna mała iskra. Jeden sygnał wejściowy wyzwala lawinę aktywności elektrycznej.
Brzmi skutecznie. Nie bardzo.
Kiedy wszystko jest ze sobą połączone, pamięć staje się zamazana. Wejście A wygląda jak wejście B, bo oba powodują pożar w całym “pokoju”. Powstałe w ten sposób wspomnienie jest rozmyciem, a nie konkretnym wydarzeniem.
„System jest bardzo aktywny, ale niedokładny.”
To nie jest tylko teoria. W eksperymentach młode myszy uczą się bać szoku. Ale nie zamarzają tylko w miejscu, w którym otrzymali cios; zamarzają w dowolnym podobnym kącie celi. Wiedzą, że „niebezpieczeństwo” jest w pobliżu. Ale nie wiedzą gdzie dokładnie.
Dorosłe myszy zamarzają dokładnie w miejscu zdarzenia. Specyfika wraca wraz z przycinaniem. Po usunięciu niepotrzebnych połączeń pozostałe ścieżki stają się wyraźnymi liniami. Stabilne wspomnienia zastępują mgłę.
Natura pisze pierwszy szkic
Czy to oznacza, że doświadczenia prenatalne mają znaczenie? Najprawdopodobniej nie jako wspomnienie.
Haudur Freya Olafsdotter, niezależny ekspert z Uniwersytetu Radboud, zauważa, że to odkrycie jest zgodne z psychologią rozwojową. Wraz z wiekiem stajemy się wyraźniejsi zarówno psychicznie, jak i fizycznie, na poziomie obwodów nerwowych.
Ale przede wszystkim dlaczego wszystko jest takie chaotyczne? Skąd dochodzi hałas?
Jonas sugeruje, że to kwestia szybkości. Czysta karta to powolny start. Neurony mogą być zbyt odizolowane, aby ze sobą „rozmawiać”. Zaczynając od hiperpołączeń, mózg zapewnia natychmiastowe połączenia między wrażeniami wzrokowymi, słuchowymi i węchowymi. Jest to genetyczne „wzmocnienie startowe”.
Doświadczenia prenatalne mogą pozostawić ślady. Subtelne, być może psychologiczne. Ale to nie są szczegółowe wspomnienia autobiograficzne, które konstruujemy później. To są cienie, mówi Jonas.
Tablica nie była pusta. Jest tłoczno. Zaczynamy wyraźnie pamiętać dopiero wtedy, gdy mózg uczy się, o czym należy zapomnieć.
