Policz alkohol: najprostszy sposób na ograniczenie spożycia

3

Tu nie chodzi o siłę woli. I na pewno nie w ostrej odmowie.

Przynajmniej tak sugerują najnowsze dane. Naukowcy przeprowadzili badanie na prawie 800 osobach i odkryli zaskakująco prosty sposób, aby sprawić, że będą pić mniej. I to działa. Jednak sukces wymaga dwóch bardzo specyficznych elementów.

Pierwszym jest strach. A dokładniej, zimny i niepodważalny fakt, że alkohol powoduje raka. Drugie to liczenie. Tylko liczę. Każde szkło bez wyjątku.

Badanie to przeprowadzono w Australii pod kierunkiem ekonomisty i psychologa konsumenckiego Simone Pettigrew z George Institute of Global Health. Wyniki opublikowano w czasopiśmie Addictive Behaviors. Strategia jest prosta: pokaż ludziom, że picie alkoholu zwiększa ryzyko zachorowania na raka, a następnie poproś ich, aby rejestrowali każdy wypity napój. Zgadza się.

To brzmi zbyt prosto. Za dużo.

“Samo informowanie ludzi, że alkohol powoduje raka, to tylko część rozwiązania. Musimy także zapewnić im narzędzia umożliwiające podjęcie konkretnych działań w celu zmniejszenia ryzyka “, powiedział Pettigrew.

Większość kampanii reklamowych dotyczących opieki zdrowotnej wykorzystuje taktykę zastraszania: pokazują uszkodzoną wątrobę lub pomarszczoną skórę. W tym podejściu ostrzeżenie to zostało uzupełnione o specyficzne zadanie mechaniczne: liczenie. I dało rezultaty.

Oto jak to działa. Naukowcy przebadali prawie 800 uczestników trzy razy w ciągu sześciu tygodni. Jedna grupa obejrzała reklamę telewizyjną łączącą alkohol z rakiem i poproszono ją, aby liczyła wypite napoje. Grupy kontrolne? Zobaczyli inne wiadomości. Niektórzy zostali poproszeni o wybranie limitu i trzymanie się go. Inni otrzymali ogólne ostrzeżenia.

Jedynie grupa, która otrzymała informację o chorobie nowotworowej i zalecenie liczenia, osiągnęła redukcję spożycia. I znacznie go zmniejszył. Oni nie tylko próbowali, oni naprawdę to zrobili.

Dlaczego? Bo sama wiedza o rakotwórczości alkoholu nie wystarczy. Większość ludzi po prostu nie zdaje sobie z tego sprawy. A nawet jeśli są świadomi, nie mają narzędzi, aby zarządzać sytuacją. Liczenie zmusza do zaangażowania się w ten proces. Dzięki temu picie z nastroju staje się mierzalnym wskaźnikiem.

Czy to wszystko? Nie bardzo. Stawka jest wysoka. Według WHO alkohol jest przyczyną aż 7% przedwczesnych zgonów na świecie. Oprócz nowotworów mówimy o chorobach serca, problemach z trawieniem, demencji i samej śmierci. Jeden zły nawyk ma zbyt wiele negatywnych konsekwencji.

Pettigrew zauważa, że ​​zasoby na kampanie ograniczające szkody spowodowane spożyciem alkoholu są ograniczone. Nie możemy po prostu rzucać pieniędzmi na plakaty z niejasnymi informacjami. Potrzebujemy czegoś, co działa. Metoda liczenia jest tania. Nie wymaga to nowych polityk ani wyższych podatków, a jedynie zmiany sposobu, w jaki postrzegamy nalany kieliszek.

Czy to zadziała dla Ciebie? Może. Uczestnicy badania stanowili reprezentatywną próbę australijskiej populacji pijącej alkohol. To nie jest klucz uniwersalny. Ale to zdecydowanie jest klucz.

Staramy się kontrolować dostępność alkoholu. Wprowadzamy podatek akcyzowy. Regulujemy godziny sprzedaży. Ale ostatecznie wszystko zależy od Ciebie. O tym, co dzieje się pomiędzy twoim mózgiem a tą butelką.

„Zasoby przeznaczone na kampanie mające na celu redukcję szkód spowodowanych spożyciem alkoholu są ograniczone, dlatego ważne jest, aby dowiedzieć się, jakie przesłania mają największy oddźwięk”.

Może więc warto odliczyć kolejną porcję. Nie należy dążyć do perfekcji. Po prostu policz.

Kto właściwie prowadzi ewidencję?