Twarz młodej kobiety, ozdobiona wieńcem laurowym, odzyskała życie. Oczywiście nie dosłownie. Jednak po prawie 1700 latach spędzonych pod ziemią jej czaszkę wykonano z silikonu. Ma na sobie wyszukane ubrania i te dziwne korkowe sandały w kształcie ptaka. Teraz zwiedzający mogą zobaczyć, jak mogła wyglądać.
Jest jedną z 16 osób z Aquincum. Tak nazywało się rzymskie miasto na granicy Dunaju, położone na terenie dzisiejszego Budapesztu na Węgrzech. Ich twarze można zobaczyć na nowej wystawie Once We We Were Like You. Wystawę można oglądać w Muzeum Aquincum do 31 października.
Na wystawie zestawienia (miejsca obok siebie) wydobytych czaszek z naukowymi rekonstrukcjami ich wyglądu. To nie jest domysł. Są to rekonstrukcje kryminalistyczne (rekonstrukcje kryminalistyczne/antropologiczne) twarzy. Sześć z nich wykonano w sposób hiperrealistyczny. Mają prawdziwe włosy, oczy i rzęsy. Niektórzy mają brody. Mężczyźni, kobiety, dziecko. Wszyscy żyli w okresie panowania rzymskiego nad tym regionem.
„Twarz jest najważniejszą cechą pozwalającą na rozpoznawanie ludzi.”
— Emesh Gabor, Specjalista Rekonstrukcji Twarzy
Takie podejście zmienia sposób, w jaki patrzymy na zmarłych. Czaszka to tylko kość. Ale te modele? To znowu ludzie.
Jak rekonstruowano rzymskie twarze
Nie można po prostu rzeźbić na czubku czaszki. Zwłaszcza, gdy ważna jest dokładność. Tym bardziej, gdy kości mają wielką wartość.
Proces rozpoczyna się od wykonania tomografii komputerowej 3D o wysokiej rozdzielczości. Specjaliści tworzą dokładną wydrukowaną w 3D kopię oryginalnej czaszki. Chroni to starożytne pozostałości. Żadnego kontaktu fizycznego. Brak ryzyka uszkodzenia. Emesh Gabor pracuje nad kopią.
„Jeśli wymagana jest hiperrealistyczna rekonstrukcja… Tworzę formę i odlewam twarz z silikonu.”
Ten przepływ pracy jest wspierany przez współczesną naukę. Diagnostyka CT pomaga. Pomocna jest archeogenetyka (analiza starożytnego DNA). Badania nad przybliżoną rekonstrukcją rysów twarzy dodają kolejny poziom precyzji. Kiedy DNA dostarcza wskazówek dotyczących koloru skóry lub oczu, rzeźbiarze wykorzystują te dane. To nie jest idealne. Tekstura włosów? Spekulacyjny. Wyraz twarzy? Zgadywać. Ale w ten sposób zbliżamy się do prawdy.
Najbardziej zapadający w pamięć pozostaje wizerunek kobiety z wieńcem. Zwana Mumią Drogową Jabłonki, jej twarz uległa rozkładowi. Zachowała się jedynie czaszka. Ale jej grób opowiadał własną historię. Wieniec laurowy. Drogie ubrania. Wrzeciono obrotowe. Korkowe sandały w kształcie ptaka. I namalowany portret mężczyzny u jej stóp. Może jej mąż? Może ojciec? Kto wie.
Kim jest 16 osób z Aquincum?
Aquincum było miastem granicznym. Populacja była zróżnicowana. Ramy chronologiczne obejmują I – IV wiek n.e. Analiza DNA i archeologia wskazują na powiązania z Włochami, Szkocją, Syrią. A także z grupami sarmackimi. Społeczności celtyckie, które żyły tu przed przybyciem Rzymian.
16 twarzy na wystawie reprezentuje różne aspekty tego życia.
Mała dziewczynka, która nie dożyła dorosłości. Kobieta, prawdopodobnie pielęgniarka lub uzdrowicielka, pochowana wśród dzieci. Budowniczy. Oficer wojskowy. Kowal.
Nie każdy umarł śmiercią naturalną.
Obie kobiety najwyraźniej spotkała brutalna śmierć. Pochowany twarzą w dół. Nogi są związane. Wystawa sugeruje, że jednego z nich oskarżono o czary. Drugim jest używanie trucizn. Potraktuj to jako interpretację historyczną, a nie twardy dowód. Nikt nie wie na pewno, dlaczego zostali pochowani w ten sposób. Zna tylko fakt.
„Każda rekonstrukcja jest podróżą.”
Gabor rzeźbi każdą twarz. Wciąż. Zastanawia się nad ich życiem. W końcu przestają być bez twarzy. Stają się ludźmi.
Dlaczego ta wystawa jest ważna
Większość z tych osób nie była gwiazdami. To nie byli generałowie. Nie byli cesarzami. Byli mniej zamożni. Osoby, których nazwiska rzadko spotykane są w źródłach pisanych. Szkielety wskazują na ciężką pracę fizyczną. Głód. Przewlekłe zapalenie.
Tego nie zobaczysz w podręczniku. Widać to, gdy stoisz obok silikonowego modelu wielkości człowieka. Przejdź się po nim. Uczysz się pod różnymi kątami. Cyfrowy obraz na ekranie nie daje tego samego efektu.
Gabor chce, aby odwiedzający wyszli poza dane. Poza kościami.
„Widzisz mężczyznę… urodzonego… który kochał… który walczył… który wychowywał dzieci.”
Byli chorzy. Nie wszyscy umarli z powodu chorób. Zdarzały się wypadki. Była przemoc. Śmierć była końcem dla wszystkich.
Ale twarz, którą widzi, budzi empatię. Prawdziwa empatia. Nie jest to uczucie oderwania, jakie odczuwa się, czytając o „osobach zmarłych”. To jest żywy człowiek.
Wyglądali jak ty. Dawno, dawno temu.
Teraz wrócili. Tylko na kilka tygodni.




















