Doktor Peter Jones poświęca swoje życie wrzosowom. Trzcinowe bagna. Mokradła. Od trzydziestu lat jest zanurzony w tym błocie po uszy. Nazywa się go „Bogfatherem”.
Brzmi groźnie. To naprawdę fajne.
„Kilku naszych młodych i pełnych entuzjazmu kolegów zaczęło mnie tak nazywać” – śmieje się. „Z pewnością sam nie wymyśliłbym takiego przezwiska”.
Utknęło. Być może dlatego, że na to zasłużył. Jones oferuje politykom coś, co jest rzadkie: rozwiązanie niemal wszystkich problemów na raz. Zmiany klimatyczne? Zdecydowano. Powodzie? Powściągliwy. Pożary lasów? Odwrócony. Bioróżnorodność? Zapisano. Jest to rozwiązanie oparte na naturalnych procesach i politykom trudno z niego zrezygnować.
Spójrzmy na liczby.
Torfowiska zajmują tylko 4% Walii. Magazynują jednak 30% nadziemnego węgla w regionie. Różnica jest kolosalna.
Większość z nich jest jednak uszkodzona. 90% ulega degradacji. Zamiast pochłaniać węgiel, miejsca te uwalniają gazy cieplarniane.
Rozwiązaniem problemu jest mech Sphagnum.
Ta maleńka roślina może pomieścić w wodzie dwadzieścia razy więcej wody niż sama waży. Tworzy torf. Tworzy środowisko do życia. Kiedy torfowisko jest zdrowe, zachowuje się jak gąbka. Zatrzymuje wodę. Zapobiega powodziom. Działa jako naturalna przerwa przeciwpożarowa podczas suchych letnich miesięcy. W miarę globalnego ocieplenia zarówno powodzie, jak i pożary stają się coraz częstsze i bardziej niszczycielskie.
Jones opiekuje się tym od ósmego roku życia. Deszczowa wycieczka na bagna Corse-Caron rozpaliła jego pasję.
Nadal zatrzymuje się w połowie spaceru, żeby sprawdzić brud. Jego rodzina tego nienawidzi.
„Prawdopodobnie ku irytacji mojej cierpliwie cierpiącej rodziny” – żartuje.
Ale brud „odpowiada” mu. Rejestruje wszystko: pyłki, kurz, popiół wulkaniczny, a nawet ciała. To częściowy zapis szczątków roślinnych, niezwykle interesujący. Dzikie miejsca są w Wielkiej Brytanii rzadkością. To jedne z ostatnich prawdziwie naturalnych miejsc, jakie nam pozostały.
Dlaczego 90% z nich jest uszkodzonych?
Prosty powód: uważaliśmy, że są bezużyteczne. Sadziliśmy na nich drzewa, osuszaliśmy je do celów rolniczych i spalaliśmy w celach grzewczych. Torf był tanim paliwem w czasach, gdy brakowało pieniędzy i drewna opałowego.
Uszkodzenie to spowodowało erozję. Pojawiły się „klify Pat”, gdzie wiatr i deszcz zmywały ziemię aż do skały macierzystej.
Aby określić zdrowe bagno, spójrz na trawę. Na oshanice (Carex). Na wrzosach. Na Torfowiec.
Rekultywacja takich terenów jest korzystna także dla właścicieli gruntów. Przywozi zwierzęta, w tym wiele rzadkich bezkręgowców. Chroni glebę.
Czy zadanie staje się coraz trudniejsze? Tak. Lato jest coraz bardziej suche. Mniejsza ilość opadów komplikuje proces regeneracji.
Ale zespoły działają wszędzie. Na konferencjach zdajesz sobie sprawę, że jesteś częścią czegoś większego. Wspólny wysiłek.
„Każde torfowisko w Walii opowiada swoją własną historię.”
Jones zna tę historię. Społeczne znaczenie tego zagadnienia.
To jest istotne. To dzikie. I wcale nie jest to całkowicie przesądzone.




















