додому Technologia i nauka Sukces Artemidy 1: rakieta SLS i kapsuła Orion należące do NASA przeszły...

Sukces Artemidy 1: rakieta SLS i kapsuła Orion należące do NASA przeszły krytyczny test księżycowy

Księżyc znowu wzywa. Tym razem sygnał był wyraźny. Po dwóch poprzednich niepowodzeniach misja Artemis 1 w końcu rozpoczęła się zgodnie z harmonogramem. Bezzałogowy lot rozpoczął się z przylądka Canaveral o godzinie 7:47 czasu wschodniego. To była trzecia próba. Silniki ryczały. Niebo było czyste. Wszystko poszło zgodnie z planem.

To nie był tylko start. To była operacja o wysoką stawkę. NASA wykorzystuje ten bezzałogowy test, aby przygotować się na powrót ludzi na Księżyc. Ten cel jest odważny. Stawka jest jeszcze wyższa. Jeśli eksperyment się powiedzie, w 2025 roku czterech astronautów dołączy do niego.

Dlaczego Artemis 1 jest teraz ważny

Nie tylko polecimy na Księżyc. Znowu uczymy się, jak tam dotrzeć. Misja Artemis-1 stanowi ważny dowód słuszności koncepcji nowego sprzętu. Analizie poddawane są tutaj dwa główne systemy. Pierwszym z nich jest system uruchamiania (SLS). To najnowszy ciężki pojazd nośny opracowany przez NASA. Ona jest potężna. Ona jest kochana. To musi działać.

Drugim elementem wyposażenia jest statek kosmiczny Orion. Kapsuła została zbudowana przy wsparciu Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA). Został zaprojektowany do transportu ludzi daleko poza niską orbitę okołoziemską. Misja przetestowała oba systemy w warunkach rzeczywistych. Nie ma tu żadnych symulatorów. Mamy tylko próżnię kosmiczną i ostre promieniowanie przestrzeni cislunicznej.

„Lot Artemis 1 na orbitę, na orbitę i z powrotem na Księżyc ma na celu przetestowanie nowo opracowanej rakiety SLS i wyprodukowanej w Europie kapsuły kosmicznej Orion w rzeczywistych warunkach”.

Sprzęt pod obciążeniem

Rakieta SLS to rozwiązanie NASA do przenoszenia ciężkich ładunków. To nie jest pojazd wielokrotnego użytku, taki jak Falcon 9 firmy SpaceX. To jednorazowy koń pociągowy. W pierwszym etapie wykorzystuje się zmodyfikowane silniki wahadłowe. Dopalacze rakiet na paliwo stałe opierają się na technologii wahadłowców, ale są zmodernizowane. Górny stopień to pośredni kriogeniczny układ napędowy (ICPS), który zapewnia ostateczny impuls pozwalający pokonać grawitację Ziemi.

Jeśli SLS zawiedzie, misja zakończy się niepowodzeniem. Po wystrzeleniu rakieta nie ma mechanizmu przerywającego. Konstrukcja ta opiera się na redundancji układów elektronicznych i napędowych. Inżynierowie symulowali te starty od lat. Teraz mogą jedynie oglądać ich realizację.

Kapsuła Orion jest modułem mieszkalnym załogi. To jest mały metalowy stożek. Wewnątrz znajdują się systemy podtrzymywania życia, komputery nawigacyjne i ochrona radiologiczna. Kapsuła musi wytrzymać podróż na Księżyc, orbitę księżycową i ognisty powrót na Ziemię. Prędkość ponownego wejścia będzie wysoka. Znacznie wyżej niż to, co napotkali astronauci programu Apollo. Powłoka termoochronna musi wytrzymać.

Ścieżka lotu i przyszłe cele

Profil misji jest złożony. SLS umieszcza Oriona na niemal prostokątnej orbicie halo wokół Księżyca. Jest to stabilna orbita, oddalona od powierzchni Księżyca. Kapsuła okrąża Księżyc przez kilka dni. Sprawdzane są systemy nawigacji, kanały komunikacji i termoregulacja. Następnie uruchamia silniki i wraca na Ziemię.

Wejście do atmosfery następuje nad Oceanem Spokojnym. Zespół ratunkowy już czeka. Muszą chwycić kapsułę i usunąć dyski z danymi. Dyski te zawierają terabajty danych telemetrycznych. Informacje te zadecydują o sukcesie

Minęło pół wieku, odkąd człowiek ostatni raz chodził po Księżycu. Te czasy wydają się odległe, wręcz mityczne. Plany uległy teraz zmianie. Po dziesięcioleciach orbitowania wokół Ziemi agencje kosmiczne przygotowują się do powrotu astronautów na Księżyc. W pracach tych przewodzą Stany Zjednoczone i ich europejscy partnerzy. Ich plany są najbardziej zaawansowane na świecie.

Wróć na orbitę księżycową

Celem nie jest tylko uczestnictwo. To trwała obecność. Misja NASA Artemis ma na celu wylądowanie na Księżycu pierwszej kobiety i mniejszości. Misja ta jest częścią szerszych wysiłków mających na celu zbudowanie długoterminowej bazy. Europejska Agencja Kosmiczna (ESA) ściśle współpracuje w tych wysiłkach. Ich wkład obejmuje kluczowe moduły stacji kosmicznej Gateway. Stacja orbituje wokół Księżyca i służy jako platforma startowa dla misji na powierzchnię.

Dlaczego jest to ważne teraz? Technologia uległa poprawie. Możemy pojechać dalej, zostać dłużej i przeprowadzić więcej badań naukowych. Głównym celem jest południowy biegun Księżyca. Lód wodny można tam wykorzystać jako paliwo i do podtrzymywania życia. Zmniejsza to potrzebę transportu wszystkiego, co potrzebne z Ziemi. Zmienia to równanie ekonomiczne eksploracji kosmosu.

Udział Europy

Rola ESA jest bardzo ważna. Oni nie są tylko obserwatorami. Tworzą sprzęt. Lunar Gateway zawiera moduł zasilania i napędu opracowany przy udziale Europy. Moduł ten utrzymuje stację kosmiczną na orbicie księżycowej. Do jego zadań należy utrzymanie stacji w należytym stanie technicznym oraz zapobieganie sytuacjom awaryjnym.

To partnerstwo wzmacnia stosunki międzynarodowe. Dzielimy się ciężarem finansowym. Łączymy także kompetencje specjalne. NASA zapewniła możliwości startu i systemy lądowania. Europa zapewniła sprzęt naukowy i infrastrukturę orbitalną. Razem pracują nad stworzeniem zrównoważonego modelu eksploracji kosmosu.

Wyzwania pozostają

Finansowanie jest zawsze problemem. Wola polityczna jest różna. Opóźnienia się zdarzają. Harmonogram misji Artemidy zmieniał się wielokrotnie. Krytycy twierdzą, że plany są drogie i ryzykowne. Daty mogą zostać przesunięte z powodu niepowodzeń w uruchomieniu, problemów technicznych lub cięć budżetowych. Jednak jest rozmach. Kilka krajów inwestuje w infrastrukturę księżycową. Chiny mają swoje własne plany. Wysłał już statek kosmiczny na niewidoczną stronę Księżyca.

Konkurencja stymuluje innowacyjność. Przełamuje granice w dziedzinie napędu, systemów podtrzymywania życia i robotyki. To nie tylko flagi i ślady stóp. To kolejny krok w poszerzaniu obecności człowieka. Nie postrzegamy już Księżyca jako odległego celu. Staje się celem.

Co zrobimy, kiedy tam dotrzemy? Odpowiedź wciąż się pojawia. Ale droga jest jasna. Wracamy. Cisza ostatnich 50 lat dobiega końca.

NASA ma jasne plany. Program Artemis początkowo planuje trzy misje na Księżyc. Najpierw odbędzie się bezzałogowy lot testowy Artemis-1. Służy jako ostateczny test Space Launch System (SLS), pojazdu nośnego zaprojektowanego specjalnie do misji księżycowych. Testowana jest także kapsuła Orion zbudowana przez Europejską Agencję Kosmiczną (ESA), która będzie następnie transportować załogę.

Pierwszy lot będzie obejmował przelot obok Księżyca. Kapsuła następnie wejdzie na orbitę. Następnie wróci na Ziemię.

Rozwój SLS nie był łatwy. Ukończenie prac trwało kilka lat. W 2022 roku powtarzały się problemy z tankowaniem. Start Artemis-1 był kilkakrotnie przekładany. Napięcia na całym świecie były odpowiednio wysokie. Ulga po starcie była ogromna.

W jaki sposób Artemis 2 powróci na Ziemię?

Oczekuje się, że Artemis 2 dotrze w 2024 r. Cztery osoby polecą na Księżyc w kapsule Orion. Będą latać wokół niego po trajektorii podobnej do Artemidy-1. Jest jednak jedna różnica. Misja ta prawdopodobnie nie wejdzie na orbitę księżycową. Zamiast tego statek wykona pętlę w kształcie ósemki. Grawitacja Księżyca zmieni kurs statku, sprowadzając go z powrotem na Ziemię. Żadnych manewrów orbitalnych. Tylko grawitacja Księżyca.

Kto wyląduje na Księżycu w ramach Artemidy-3?

Artemis-3 to decydujący krok. Oczekuje się, że człowiek po raz pierwszy postawi stopę na Księżycu w 2025 lub 2026 roku. Dwóch astronautów wyląduje na powierzchni za pomocą lądownika. Wylecą na powierzchnię. Wylądują.

Dwóch innych astronautów pozostanie na orbicie wokół Księżyca. Będą czekać. Przygotują powrót. To jest nowy standard. Nie tylko przelot. Lądowanie. Lądowanie.

„Grawitacja Księżyca zmienia kurs statku, spychając go z powrotem na Ziemię”.

Technologie wciąż się rozwijają. Ryzyko pozostaje wysokie. Ludzie obserwują każdy krok. Kto wie, co wydarzy się dalej.

Artemis-1: dlaczego człowiek nie był pierwszym astronautą na Księżycu?

Artemis 1 nie ma astronautów. Cóż, prawie nie.

Załoga statku kosmicznego Orion składa się z trzech manekinów. Byli potrzebni nie tylko do obserwacji działania rakiet. Ludzie nie muszą najpierw zastanawiać się, co dzieje się z ciałami w głębokim kosmosie, ponieważ ich głównym celem jest przetrwanie podczas lotu.

Uważaj ich za świadków ofiar.

Do modułu dowodzenia podłączony jest manekin kontrolny o nazwie Moonikin. Jest wyposażony w wiele czujników. Rejestrują poziom promieniowania. „Czują” wibracje. Monitorują zmiany ciśnienia. Co najważniejsze, ma na sobie prawdziwy skafander kosmiczny przeznaczony dla przyszłych astronautów. Jeśli kombinezon ulegnie awarii, Moonikin przyjmie cios.

Potem jest Helga i Zohar.

Te dwa różnią się od pozostałych. To są po prostu torsy. Ale są to dokładne kopie kobiecej anatomii. Ten szczegół jest ważny. Historycznie rzecz biorąc, dowody medyczne były stronnicze w stronę mężczyzn. Program Artemis musi zrozumieć, jak loty kosmiczne wpływają na kobiety.

Helga nie ma żadnej ochrony.

Zohar ma na sobie specjalną kamizelkę chroniącą przed promieniowaniem.

Obydwa mają tysiące czujników. Mierzą twarde promieniowanie kosmiczne. Dane te pokazują, ile promieniowania jonizującego pochłania organizm ludzki podczas przelotu obok Księżyca. Określają, które części ciała otrzymują największą dawkę. I sprawdzą, czy ta kamizelka naprawdę działa.

Z ogrzewaniem jest inaczej.

Wejście w atmosferę ziemską jest brutalnym procesem. Kapsuła Orion wzbija się w powietrze z prędkością około 40 000 km/h. Tarcie zamienia atmosferę w piec plazmowy. Temperatura powierzchni kapsuły sięga prawie 2800 stopni Celsjusza.

Jest goręcej niż wulkan.

Porównaj to z Międzynarodową Stacją Kosmiczną (ISS). ISS znajduje się na niskiej orbicie okołoziemskiej. Powrót stamtąd przebiega bezproblemowo. Powrót z Księżyca jest trudny. Osłona termiczna przyjmuje na siebie ciężar uderzenia.

Orion wykorzystuje materiały ablacyjne. Wypalają się. Poświęcają się, aby ciepło nie docierało do kabiny. Jest to ta sama technologia, która została wykorzystana podczas programu Apollo, ale zmodyfikowana tak, aby spełniała współczesne wymagania.

Jednak samo ciepło nie wystarczy.

Ściany pokryte są warstwami termoizolacyjnymi. Aktywny system chłodzenia krąży po całej konstrukcji. Cel jest prosty – sprawić, by przestrzeń wewnętrzna stała się znośna. Jeśli ochrona zawiedzie lub izolacja ulegnie pogorszeniu, załoga – lub manekiny – będzie „gotowa”.

Dlaczego to jest ważne?

Ponieważ nie można zbudować zrównoważonego programu księżycowego, opierając się wyłącznie na domysłach. Potrzebujesz dokładnych danych na temat promieniowania i obciążeń termicznych. Musisz wiedzieć, czy Twój sprzęt ochronny zapewnia ochronę. Musimy wiedzieć, czy statek kosmiczny może wejść w atmosferę z tą samą prędkością, co powrót z Księżyca.

Artemis 1 nie jest eksperymentem naukowym w tradycyjnym tego słowa znaczeniu. To jest test warunków skrajnych.

Manekiny będą latać. Czujniki będą „krzyczeć” dane. Osłona termiczna zmieni kolor na czerwony. Odpowiedź będzie już dostępna, gdy kapsuła dotrze.

Bez słów.

W liczbach.

Overlord: Zrywanie więzów Ziemi

Zapomnij o wszystkim, co wiedziałeś o napędzie rakietowym. Space Launch System (SLS) to coś więcej niż tylko pojazd nośny. To surowy, monumentalny triumf inżynierii. Ma prawie 100 metrów wysokości i znacznie przekracza ludzką skalę. Napędzany jest czterema głównymi silnikami spalającymi ciekły wodór i tlen, wspomaganymi przez dwa masywne dopalacze rakietowe na paliwo stałe.

Taka konfiguracja sprawia, że ​​jest to najpotężniejsza rakieta, jaką kiedykolwiek stworzył człowiek. Nie tylko przewyższa najnowsze osiągnięcia. Przyćmiewa legendarnego Saturna 5. Ten legendarny potwór z ery Apolla jest tutaj przyćmiony. W ciągu kilku minut od startu SLS przyspiesza misję Artemis 1 do prędkości ponad 36 000 kilometrów na godzinę. Przyspieszenie jest ostre, ale precyzyjne.

Wejście na orbitę i ostateczne naciśnięcie

Po około ośmiu minutach obraz się zmienia. Dopalacze na paliwo stałe wypalają się. Cztery główne silniki pierwszego stopnia kończą swoją pracę. Rozdzielają się i idą w pustkę.

Artemis 1 wchodzi na tymczasową orbitę wokół Ziemi. Kapsuła Orion rozkłada panele słoneczne. Ale orbita nie jest celem ostatecznym. Celem jest Księżyc.

Orion potrzebuje ostatecznego pchnięcia, aby całkowicie pokonać grawitację Ziemi. W grę wchodzi pośredni kriogeniczny układ napędowy (ICPS). W górnym etapie wykorzystuje się także ciekły wodór i ciekły tlen. Jego pojedynczy silnik strumieniowy zapewnia precyzyjną zmianę prędkości (delta-V) wymaganą do wykonania wtrysku przezksiężycowego, napędzającego Oriona w stronę Księżyca. W tej chwili sonda porusza się po trajektorii suborbitalnej w stronę Księżyca.

Uwolnij hordę

Ostateczne rozdzielenie nastąpiło dwie godziny po starcie. Orion oddzielił się od ICPS. Ma teraz wystarczającą dynamikę, aby dryfować tygodniami, opierając się raczej na trajektorii niż na przyczepności.

Ale ICPS ma inną misję. Wypuszcza dziesięć CubeSatów.

To nie tylko elementy dekoracyjne. To naukowe woły pociągowe wyposażone w czujniki. Ich zadaniem jest badanie środowiska pomiędzy Ziemią a Księżycem. Mapują powierzchnię Księżyca. Mierzą poziom promieniowania. Śledzą naładowane cząstki i pola magnetyczne. Informacje te pomogą przyszłym astronautom przetrwać podróż.

Jeden z kostek próbuje wylądować na Księżycu. Inny jest ambitny: planuje użyć żagla słonecznego, aby dotrzeć do asteroidy bliskiej Ziemi. Małe urządzenia. Ogromne konsekwencje.

Długa droga do domu: orbita Oriona na Księżycu i uderzenie w Pacyfik

Powrót to nie tylko zwrot. To trzy dni wyczerpującej pracy. Misja Artemis 1 Po wylądowaniu na niskiej powierzchni Księżyca statek kosmiczny rozpoczął powolny, zaplanowany odwrót.

Mniej więcej szóstego dnia Orion mija perikinecję (perikinecję), najbliższy punkt Księżyca. Kapsuła przeleciała zaledwie 100 kilometrów od powierzchni Księżyca. To był bardzo bliski przelot. Jeśli nie celujesz w krater, jest on zbyt blisko, aby zapewnić wygodę. Ale celem jest dokładność.

Po przelocie moduł serwisowy natychmiast uruchamia silniki sterujące. To jeszcze nie koniec. To jest test hamulców. Działanie silników umieszcza Oriona na orbicie eliptycznej. Bardzo wydłużona pętla. Najdalszy punkt pętli, Apolinium, zabiera sondę na odległość ponad 64 000 kilometrów poza powierzchnię Księżyca.

W szczytowym momencie Orion znajduje się około 450 000 kilometrów od Ziemi. Ta odległość jest ważna. Poleciał dalej niż jakikolwiek wcześniejszy pojazd załogowy. Zapada kompletna cisza. Poziom promieniowania? Nieznane podróżującym ludziom.

Potem zaczyna się powrót.

Około tydzień po przejściu apolis silniki uruchamiają się ponownie. Oblicza się, że manewr ten całkowicie usunie statek z orbity księżycowej. Trajektoria zakrzywia się w stronę niebieskiej kuli. To długi upadek.

Do dwudziestego szóstego dnia Ziemia staje się coraz większa. Atmosfera ściska Oriona niczym aksamitna rękawiczka trzymająca cegłę. Osłona termiczna jest atakowana. Tarcie powoduje ogromne naprężenia i utratę prędkości. Statek wchodzi w atmosferę z prędkością około 40 000 km/h. Ta liczba nie ma większego znaczenia, dopóki nie uświadomisz sobie, że to różnica między miękkim lądowaniem a kulą ognia.

Opór atmosferyczny szybko i drastycznie go spowalnia. Do 480 kilometrów na godzinę.

Seria spadochronów rozpoczyna się na wysokości 7600 metrów.

Najpierw otwiera się spadochron stabilizacyjny. Tylko jeden. Zapobiega obracaniu się kapsułki. Powietrze dostaje się do środka, opór wzrasta. Następnie do akcji wkraczają spadochrony główne.

To są trzy główne spadochrony. Ogromne kopuły. Wychwytują powietrze i spowalniają opadanie do kontrolowanego poślizgu. Poniżej widać morze. Ciemny. Bezgraniczny.

Miejsca wodowania nie są przypadkowe. To jest Ocean Spokojny, u wybrzeży Kalifornii. USS Ronald Reagan i zespół ratunkowy czekają. Śledzili każdą sekundę 25-dniowej podróży. Od startu do wodowania jest to sprawdzian inżynierii, nerwów i fizyki.

Kapsuła uderza w wodę. Amortyzatory zostają włączone. Misja kończy się dopiero po otwarciu włazu. Ale najtrudniejsza część – upał, prędkość i dystans – mamy już za sobą.

Po co iść tak daleko? Po co podnosić limit do 450 000 km? Księżyc jest poligonem doświadczalnym. Jeśli Orion jest w stanie wytrzymać ciepło powracające z atmosfery przy prędkości księżycowej, poradzi sobie ze wszystkim. Następnym celem jest Mars. I to jest znacznie dłuższy spadek.

Exit mobile version